Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Desideria Alma von Mertz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Desideria Alma von Mertz. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 czerwca 2017

Od Desiderii cd. Lokiego

Niepokój. To jedno słowo wystarczyło, by wyrazić wszystko, co czułam w najprostszy z możliwych sposobów. Naprawdę nie spodziewałam się tu kogoś spotkać, a zwłaszcza samotnego mężczyznę z dość ciętym językiem oraz ogromną pewnością siebie. Jednak, gdy natrafiłam na jego oczy, czujnie wpatrujące się w moją osobę... Tak osobliwe, bowiem o dwóch różnych barwach. Wtedy coś we mnie pękło. Bowiem nie było w nich złości, ni wyrachowania, a jedynie szczera niewiedza i ciekawość drugiego człowieka. Przyjęłam jego gest, kładąc swoją zimną dłoń na jego. Była przyjemnie ciepła, w porównaniu z chłodną postawą. Zupełnie różny, od tych wyrafinowanych, wiecznie poważnych szlachciców, z którymi miałam do czynienia niemalże codziennie. Nie bałam się go, a wręcz przeciwnie. Poczułam sympatię do Lokiego, jakkolwiek by to nie zabrzmiało. Ku mojemu zdziwieniu, odwrócił głowę, dając mi do zrozumienia, że zbyt długo darzyłam go szczególną uwagą. Choć zrobił to dopiero wtedy, gdy ujrzałam jego niesamowite oczy. Czyżby był to jego słaby punkt? Trzeba zapamiętać, może się kiedyś przyda. Wiedzę od zawsze traktowałam jako broń, nader skuteczną. Zadrżałam, gdy ustami musnął zmarzniętą skórę dłoni. Głowy nie dałabym sobie uciąć, lecz na twarz mógł wkraść się niewinny rumieniec. Niby nic niezwykłego, a jednak normalnie nic takiego się nie działo. Nawet w najbardziej intymnych sytuacjach. A teraz... Może to dlatego, że nie miałam zielonego pojęcia o tym, kim był.
― Desideria Alma von Mertz, bardzo miło mi pana poznać, Loki. Proszę o wybaczenie za moją hardą postawę, jednak jak inaczej miałabym się zachować w takich okolicznościach?― Uśmiechnęłam się lekko. Zabrałam rękę, choć z pewną nutą niechęci. Mimo wszystko była to szczera, drobna przyjemność, na jaką od dawna nie mogłam sobie pozwolić.― Jak tak dostojny mężczyzna znalazł się w tym zrujnowanym miejscu? Oczywiście, jeśli wolno mi wiedzieć.
Od czegoś musiałam zacząć rozmowę. Mimo wszystko nie zamierzałam przeczekać burzy w ciszy. Może miał na to wpływ alkohol, który zawsze mnie ośmielał, a może moja wrodzona ciekawość i otwartość, kto wie? Trzeba korzystać z towarzystwa, zwłaszcza takiego. Jedyny możliwy sposób spędzenia czasu w tej rozpadającej się posiadłości. Przynajmniej dla mnie. A gdyby tak po wszystkim zaprosić go do mnie na nocleg oraz wykwintny posiłek? Służki zapewne rwały sobie włosy z głowy, czekając na mój powrót. Niestety... Muszą poczekać.
⦓LOKI?⦔

niedziela, 18 czerwca 2017

Od Desiderii

Duszna noc, doprawdy. Choć może było to spowodowane kieliszkiem wina, którym uraczył mnie panicz Yate? Wątpliwe, nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się mieć takiego „skutku ubocznego” po spożyciu małej ilości trunku. Wsłuchałam się w rytm wybijany końskimi kopytami. Uwielbiałam wracać samotnie, po wyśmienitych balach. W końcu miałam dogodne warunki do odpoczynku od głośnej muzyki pomieszanej z krzykami wstawionych szlachciców. Wbrew temu, co głosiły plotki- ludzie ci nie znali umiaru podczas tego typu wydarzeń. Pili, aż ledwo trzymali się na nogach, czasem nawet padali. W takich chwilach człowiek miał do wyboru albo milczeć, albo wybuchnąć śmiechem, na widok mężczyzny kiwającego się z boku na bok oraz partnerki chowającej za wachlarzem wstydliwy rumieniec. Zadarłam głowę ku górze, chcąc ujrzeć piękno gwiazd. Jednak zastałam tylko chmury powoli zasłaniające nieboskłon. Więc mi się nie wydawało- zbierało się na deszcz i to dość spory, biorąc pod uwagę natężenie obłoków. Jeszcze kilka minut temu nie było żadnego, a teraz... Już nawet światło księżyca bledło, by całkowicie zaniknąć. Szara klacz zastrzygła uszami na dźwięk pierwszego z grzmotów. Niebo przecięła samotna błyskawica, świadcząc o nadejściu najgorszego. Niestety wizja burzy, gdy człowiek był w miejscu sobie nieznanym nie należała do tych pozytywnych. Co prawda nie bałam się, a wręcz uważałam to zjawisko za piękne, lecz aktualnie wolałam już tamtą duchotę. Moja towarzyszka chyba była podobnego zdania, wyrażając swoją niechęć do dalszej drogi ciągłym zatrzymywaniem się i rozglądaniem na wszystkie strony. Gdy zrobiła to już któryś raz z rzędu- zgrabnie zeskoczyłam z siodła, lądując na miękkiej, leśnej ściółce. Zaczęłam ciągnąć zwierzę w głąb lasu, byleby jak najdalej od otwartej przestrzeni. Byleby jak najmniej zmoknąć, może nawet znaleźć jakieś prowizoryczne schronienie. Jakie było moje zdziwienie, gdy dotarłam do opuszczonego domostwa. Przywiązałam wodze do belki, zaś sama niepewnie weszłam do środka. Mocniejszy podmuch wiatru przedarł się przez zaporę z drzew, zamykając drzwi z hukiem. Wzdrygnęłam się, lecz nie powstrzymało mnie to przed ruszeniem korytarzem. Kolejna błyskawica rozjaśniła na ułamek sekundy pomieszczenie, na którego końcu zamajaczyła czyjaś postać. Jak na zawołanie opuściła mnie cała odwaga.
⦓LOKI?⦔

Czym jest rzeczywistość?

,,Rzeczywistość to coś, co nie znika, kiedy przestaje się w to wierzyć.”
Philip K. Dick
 
Korra10 | moonwilczycaksiezyca@gmail.com