Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Xarthawls i Rima. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Xarthawls i Rima. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 lipca 2017

Od Rimy - Cd. Xarthawls'a

  Przechyliłam lekko głowę, by dokładniej przyjrzeć się siedzącemu naprzeciw mnie mężczyźnie. Był podobny do mnie, zarówno dosłownie, jak i w przenośni. Jego włosy miały śnieżnobiały kolor, a wystawały z nich spiczaste uszy i różki. 
- Nie wyglądasz na elfa – stwierdziłam, opierając się o fotel. 
- Nie jesteś pierwszą osobą, która mi to mówi. I z pewnością nie ostatnią – przyznał. Skwitowałam to lekkim uśmiechem.
- Nie mogłabym pomagać ludziom, gdybym została w rodzimej miejscowości. Ogólnie, zamieszkuję Veę, ale często decyduję się na podróże – wyjaśniłam i zerknęłam przez okno. – Wiesz, w ten sposób mogę być tam, gdzie najbardziej potrzebują pomocy. Głównie w miejscach, przez które przeszedł jakiś kataklizm.
- Więc.. Co tutaj robisz?
 I to było dobre pytanie. Nie dostałam rozkazu przybycia tu, a sama zaproponowałam to mojej przełożonej. Kobieta oczywiście się zgodziła. Nie potrzebowała kolejnej osoby, która jedynie plątałaby się jej pod nogami.
- Wydaje mi się.. Wydaje mi się, że to przeznaczenie mnie tu przyprowadziło – odpowiedziałam cicho. – Czułam, że może wydarzyć się tu coś złego.
 Po wypowiedzeniu tych słów posłałam znaczące spojrzenie ku izbie, w której teraz leżała Asiria.
- Czyli ta chatka nie należy do ciebie?
- Nie. Jej właścicielka pozwoliła mi w niej zostać w zamian za wyleczenie jej córki. Można powiedzieć, że zapewniła mi wikt i opierunek. A was co tu sprowadza? – zapytałam po chwili, wlepiając wzrok w jasne oczy rozmówcy.
- To.. Yhm.. Dość skomplikowane.. – mruknął i zaśmiał się nerwowo. 
- Mamy dużo czasu, nim się obudzą. Możesz więc wszystko wyjaśnić tak, by nie było skomplikowane – wzruszyłam ramionami i zastukałam palcami w opróżniony do połowy kubek. – W razie czego dorobię nam herbaty.
 Uśmiechnęłam się pokrzepiająco, widząc niepewną minę mężczyzny.
- Zresztą, ja podzieliłam się z tobą skrawkiem mojej historii. Więc.. Może odwdzięczysz mi się tym samym, nieznajomy?

[ Xarthawls? Długość nie powala, wiem :P ]

środa, 12 lipca 2017

Od Xarthawls - cd Rimy

W pokoju dało się czuć napięcie towarzyszące nieznośnemu oczekiwaniu, dziewczyna szamotała się między oboma pokojami niosąc fiolki i miseczki, z jednej izby do drugiej. Na końcu nas jeszcze wyprosiła, co ani trochę nie rozluźniło uczucia które odczuwaliśmy. Dała mi jednak trochę czasu na analizę sytuacji, dom w którym się znajdujemy mimo lichego wyglądu jest porządnie zbudowany, kamienie ułożone na sobie niemal z chirurgiczną precyzją, wzmacniane dębowymi kolumnami, całość pokryta słomianymi snopami. Skromnie acz przytulnie urządzone wnętrze wiele mówi o osobach które z niego korzystają, białowłosa natomiast mile mnie zaskoczyła swoją natychmiastową reakcją, widać, że kobieta ma doświadczenie, nie mówiąc już o nieprzeciętnej urodzie. Jedyne czego nie byłe w stanie usłyszeć to słów które wypowiadała do ucha swojej pacjentki, jednak z postawy można było wywnioskować, że nie jest pierwszy raz w jej rękach. Na prawdę, intrygujące.
Nagle drzwi się otworzył, stała w nich nasza gospodyni z wyrazem ulgi na twarzy.
- Więc..- zaczęła cicho - skoro sytuacja jest w miarę opanowana.. Jestem Aelina i proponuję wam herbatę na uspokojenie.
Uśmiechnęła się nieznacznie i odgarnęła włosy.
- Chętnie się poczęstuję - odwróciłem się w stronę Victorii
Zasnęła szybciej niż bym się spodziewał, zaklęcie teleportacji musi być wyczerpujące. Wyszedłem cicho i zamknąłem drzwi, białowłosa w tym czasie ustawiała zrzucone wcześniej rzeczy na swoje miejsce, następnie wzięła leżący na kominku czajnik i zalała dwie szklanki wypełnione zmielonymi liśćmi herbaty. Usiadła na na obszernym fotelu i ujęła pierwszy z kubków w swe drobne dłonie, drugi położyła na stole i wskazała krzesło na którym mogłem usiąść. Wziąłem parujący napar i pociągnąłem łyk, napój był przyjemny w smaku lekko słodkawy z nutą tymianku. Spojrzałem na Aelin, teraz mogłem dojrzeć szpicate uszy schowane pod białymi włosami.
- Jesteś elfem? - spytałem - Z tego co pamiętam nie oddalają się zbytnio od swojej społeczności, stąd drugie pytanie. Co tu robisz?
Dziewczyna wydawała mi się nieco zmieszana.
- Spokojnie, napij się herbaty, rozluźnij się i wtedy możesz mi odpowiedzieć - rzekłem zdejmując kaptur - zresztą chyba nie odmówisz współplemieńcowi.

[Rima?]

sobota, 8 lipca 2017

Od Rimy - Cd. Xarthalws'a

Mgła przykryła niczym niezmąconą taflę jeziora. Pomimo białej kurtyny, woda odbijała blask gwiazd tak, jakby powierzchnia zmieniła się w lustro. Widok z mojej perspektywy był doprawdy niesamowity. Zwłaszcza, że wokoło chatki latały świetliki.
Z pewnością byłoby ich więcej, gdyby nie temperatura. Na zewnątrz było chłodno. Podobnie zresztą, jak w izbie, w której przesiadywałam. Nawet rozpalony kominek niewiele pomógł. Ogień sprawił jedynie, że wnętrze stało się mniej surowe - kamienną ścianę, przy której stał oblało ciepłe, pomarańczowe światło. Zaś po drugiej stronie pokoju, tej drewnianej, płomienie urządzały cudowne przedstawienie, rzucając jasne refleksy.
Ścisnęłam mocniej kubek, w którym był, jeszcze parujący, wywar z rumianku, lawendy i waleriany. Dzięki temu wyciszyłam swój umysł po ciężkim dniu. Jednak ostatnie zioło wpływało na sen. Może to i lepiej; nie chciałam za każdym razem wracać do tego, jak z główną uzdrowicielką prawie straciłyśmy pacjenta.
Przetarłam oczy i stłumiłam ziewnięcie. Ostatni raz rzuciłam okiem na malowniczy obraz za oknem i położyłam kubek na masywnym, drewnianym stoliku. Wygasiłam ogień w kominku i z postanowieniem odłożenia sprzątania na dzień jutrzejszy przebrałam się w wygodne ubranie, które przekazała mi właścicielka chatki. Czując mocne działanie walerii rzuciłam się na łóżko. Może nie było specjalnie miękkie, ale dla zmęczonego - idealne.
Nawet nie zarejestrowałam momentu, w którym oddałam się objęciom boga snu.
Błogi stan przetrwało pukanie.. Nie, pukanie to złe słowo - walenie do drzwi. Chwyciłam w biegu koc, który leżał rzucony na obszerny fotel, i założyłam go na ramiona. Czym prędzej otworzyłam drewniane drzwi, a moim oczom ukazały się dwie postacie. Jedna, dość.. Dość wysokieeego wzrostuu.. I druga, odwrócona do mnie tyłem. Kobieta i mężczyzna. Może szukali jakiegoś ustronnego miejsca..
- Czego potrzebujecie? - wychrypiałam, spoglądając to na panią, to na pana.
Złotowłosa drgnęła, jakby dopiero teraz zdała sobie sprawę z mojej obecności i szybko się odwróciła. Na jej twarzy zastygł wyraz przerażenia. Przygryzła wargę i odsunęła się nieznacznie, ukazując jeszcze jedną osobę. Łudząco podobną do..
- Asiria.. - wyszeptałam, zasłaniając dłonią usta. - M-mógłbyś ją wnieść do środka?
Mężczyzna odpowiedział mi skinieniem głowy i wrócił po czerwonowłosą. Ja tymczasem wróciłam do dużej izby i zrzuciłam wszystkie bibeloty ze stołu. Nie dbałam o to, czy coś potłukłam. Życie jest o wiele ważniejsze.
Po chwili pojawił się ów pan, a za nim pani. Wskazałam na masywny mebel, lustrując wzrokiem nieprzytomną. W mig zauważyłam ubytek w czarnym stroju, ukazujący, jeszcze świeżą, ranę.
- Wiecie skąd to ma? - wyszeptałam, sprawdzając puls.
- Ułomni - usłyszałam niski głos gdzieś za sobą. Przymknęłam oczy i potarłam palcami brwi. Czy one zatruwają? Znam skądś przecież tę nazwę!
- Takie długie z wielkimi palcami? - dopytałam się dla pewności.
Mężczyzna przytaknął i spojrzał na okno. Kobieta zaś siedziała pod ścianą i patrzyła tępym wzrokiem przed siebie.
- Miałaś gorsze rany, Asi.. - szepnęłam do siebie i strzepnęłam włosy z jej twarzy.
Upewniwszy się, że siostra oddycha potruchtałam do sypialni i wyjęłam spod łóżka dość dużą walizę. Otworzyłam, znalazłam odpowiednią maść, materiał i ziele, po czym wróciłam do izby.
Zmieszałam czarny bez z żywokostem i paroma kroplami wody. Substancja miała działanie dezynfekujące, a dzięki czarnym kwiatom zapobiegała ewentualnej gorączce. Miseczki z maściami zostawiłam chwilowo na półce kominka, zaś do samej rany przyłożyłam ów żywokost i przeczyściłam ranę. Dzięki bogom, nie krwawiła. Mogłam więc posmarować ją wcześniej przygotowaną substancją. Parę uderzeń serca później wzięłam się za robienie opatrunku. Przeprosiłam parę prosząc ich, by przeszli na chwilę do sypialni. Musiałam zdjąć górę jej uniformu, a ta z pewnością nie życzyła sobie, by ktoś oglądał jej ciało.
Po założeniu opatrunku i przykryciu kocem czerwonowłosej zawołałam przybyszy z powrotem.
- Więc.. - zaczęłam cicho - skoro sytuacja jest w miarę opanowana.. Jestem Aelin i proponuję wam herbatę na uspokojenie.
Po wypowiedzeniu tych słów uśmiechnęłam się nieznacznie do pary, odgarniając włosy z oczu.

[ Pan? Pani? ]